czwartek, 10 stycznia 2019

Jak zima wpływa na artyzm?

Żadnych wpisów o postanowieniach noworocznych?
Żadnych wylewów o chorobie?
Zero chwalenia się prezentami świątecznymi?
Ile przytyłam?
Jak jestem szczęśliwa?
Nic z tego? Dlaczego, nie zrobiłaś wpisu podsumowującego rok 2018, jak wszyscy?
Odpowiedź znajdziesz w dwóch ostatnich słowach poprzedniego wersu.
 
 Zima na nas, artystów (jeżeli mogę już tak się nazwać) wpływa znacząco. Co się kryje za tym słowem? Ostatnio pisałam bardzo dawno, na tyle, aby zagubić gdzieś swój osobisty styl pisania i muszę na nowo szukać sposobu na ukrycie dodatkowego tematu gdzieś między "nie" a "tak".
Ostatni raz mojego Canona w dłoniach trzymałam... dzisiaj. Ha, świeżak. A tak na prawdę, to jakoś z konkretnym celem, nie dla zajęć szkolnych... kilka miesięcy temu. Ale wstyd.
Jak zwykle odbiegam od tematu.
Wiosną jeszcze nie odczuwałam silnych emocji związanych ze sztuką, lato zazwyczaj pozwala mi na plenery więc wyżywam się malarsko, ale fotografia... w tej dziedzinie zawsze czułam inspirację tylko podczas jesieni. Nie potrafiłam wyrzucić z siebie tej ogarniającej moje ciało fali niewidzialnego pyłu unoszącego moją artystyczną duszę na widok kolorowych pejzaży rozciągających się nawet przy domu, w którym mieszkam. Zawsze w okresie między sierpniem a grudniem mój charakter jest odbiciem wszystkich pozytywnych emocji, przyjaźni, miłości, spokoju. Tę harmonię zaburza zima. Nie chcę zaczynać od cech negatywnych, dlatego zapewnię Was - widok wirującego białego puchu, nawet jeśli utrzymuje się jedynie kilka godzin, zapiera mi dech i mogę tak patrzeć na niego mając na ustach słowa, że jestem w tym zakochana. Nie uciekam od śnieżycy wieczorami w świetle ciepłych, żółtych łun bijących z pospolitej latarni ulicznej. Daję ponieść się nawet silnemu wiatru. Tak, właśnie dlatego teraz jestem przeziębiona (ups! miałam o tym nie pisać) ale nie żałuję. Aby choć na chwilę poczuć te gwałtownie narastające pozytywne emocje, warto się narazić.

Tylko po co to wszystko? Co ma wspólnego dusza artystyczna z zimą i moimi chwiejnymi stanami emocjonalnymi? Otóż właśnie to - gdy na ciało i umysł wywołują silne reakcje bodźce z zewnątrz, sprzyja to tworzeniu sztuki. Niedługo mam nadzieję wrócić z większym asortymentem, a na dzień dzisiejszy zostawiam Czytelników z tymi kilkoma prostymi fotografiami.







fot. Agnieszka Kuligowska, a barwa tych włosów to połączenie światła słonecznego z brązem